środa, 23 listopada 2022

Do poezji polskiej


O, wielka pieśni polska, jak ciebie mam kochać
I jakich słów mam dobrać, żeby to powiedzieć!
Kraj bowiem nie oznacza dla mnie granic tylko,
Ludzi, ziemi i lasów, kamienia i wody,
Ale oznacza jeszcze coś więcej, coś głębiej,
Coś, co tak tajemniczo wiąże. To – poezja.

Pomyśl, ile zawiodło ciał, maszyn i sprężyn,
Ile serc rozszarpano, ile lasów ścięto,
Ile zburzono domów i pól stratowano!
Ty jedna się ocalasz, ty jedna nie giniesz
I nie ulegasz nigdy. Przeciwnie – zwyciężasz,
Jak Warszawa, nie cofasz się przed żadna walką.

Wiedzą to barbarzyńcy. Nie darmo w Krakowie
Strącili uderzeniem bezmyślnym i tępym
Pomnik Panu znad Niemna, postawiony w hołdzie
Przez ojców, których syny widzą marność rzeczy.

Lecz za największe w świecie chwyciwszy kilofy,
Nie mogli śpiewającej nad nimi strącić strofy.
I teraz jej szukają, i teraz ją gonią,
Już myślą, że ją mają, znużeni pogonią,
Już chwytają za rymy i łapią za dźwięki,
Pieśń, że córą jest bogów, ucieka im z ręki.

Zarzucano ci, droga, smutki romantyczne,
Artystowskie nastroje, dreszcze skamandryczne,
Żar słów rewolucyjnych, jak ogień zdradzieckich,
I chłód, zimniejszy tylko od chłodu rzeźb greckich,
Nie pamiętając o tym, że kiedy przemawiać
Przypadło ci w historii, mogłaś Słowem zbawiać.

A gdy przyjdzie mi umrzeć, o wielcy bogowie,
Nie kładźcie mnie do ziemi, co usypia sennie,
Nie rzucajcie do morza, co pieści falami,
Ale dajcie mi zamknąć się, jak okrzyk, w słowie
I tym słowem odlecieć dajcie bezimiennie
W stronę słów nieśmiertelnych, co płoną nad nami,
Jak niegasnące ognie na szlakach ludzkości!
Tam zdmuchnijcie mnie lekko, jak oddech wierności.

Wieczór w Paryżu skończony. Możemy się rozejść.

 Stanisław Baliński - Do poezji polskiej

 

Agencja nieruchomości Kocmyrzów 

Kora

Maryla Wolska - Kora

 

W białej ruinie umarłego domu –

Ugodzonego w serce domu – siedzę

I zda się wnikam w nieznaną nikomu

W tę między śmiercią a żywotem miedzę.

Skrzypką świerszczową wczesny zmierzch dygoce –

Czy już mnie nie ma – czy wciąż jeszcze jestem?

W zamarłych ścianach tajne życia moce

Nasion mnie sypkim urzekły szelestem.

 

Skrzypką świerszczową mrok jesienny brząka,

Podzwania suche na przetaku ziarno;

Dokonań bliskość  – witanie – rozłąka,

Wszystko pod skibą przytajone czarną,

Wszystko mi w zwarciu uwiędłego strąka,

Trumna dla kwiatu, dla ziarna kołyska,

Jawne – i oczom ukazane z bliska.

 

Trwam, czym już wnikła tam, skąd się nie wraca?!

Czym w sennej pustce długiego wieczora,

Jak do podziemi jeno zeszła Kora,

Dojrzałych nasion wywczasu strzegąca?

 

Byle wystrzelił znowu pęd do słońca!

I wszystko jedno – pszenicy czy ostu,

Byle darzyła się odkwitu praca

I dziw cudowny pełnił się po prostu,

Jak kiedy ręka, wspak, powrotnym gestem

Już przesypaną klepsydrę obraca...

 Dlategom była – po cóż jeszcze jestem?!

Maryla Wolska - Kora

 

Biuro nieruchomości Nowa Huta 

 

Papuga

Papuga nimfa Często bywa tak że rodzice wybierają zwierze jako prezent dla swoich dzieci. Taki prezent to oczywiście bardzo dobry pomysł l...